Nic nie mówiłem o styczniowym okresie. W każdym razie dziś okrągły stół w sprawie Rospudy.

Przy okazji, w końcu zobaczyłem film z piękną melorecytacją sinead o’connor…
[Czemu wcześniej go nie widziałem?]

Ale nim ją pokażę, to najpierw jaka była na koncercie. Tekst jest o miłości, rozstaniu i
Jest tam tak ‚prawdziwa, że bardziej już chyba nie można… Do tego bojowa i uczuciowa. A w aranżacji tylko ona i gitara…

Ok. Teraz słynne War:

Dwa tygodnie później, po występie w telewizji pojechała do Ameryki, która zgotowała jej dość paskudne przyjęcie, ale dała radę:

Ameryka nie jest moim rajem.

Po 20 latach wróciła w końcu do tego tekstu [Przerobionego z hymnu Boba Marleya o uciskanej afryce], ale w sposób nie wzbudzający kontrowersji i ludzie czasem słuchają go ,,do kotleta” w restauracjach… http://www.youtube.com/watch?v=490tun9ZP28